Twoje dziecko spędziło całe lato na dworze, jadło lody w deszczu i prawie nie pociągnęło nosem. Dwa tygodnie w żłobku i pojawia się katar, potem kaszel, potem gorączka, a kilka dni później ten sam kaszel przenosi się na ciebie i na niemowlaka. Niemal każda rodzina przechodzi jakąś wersję tego scenariusza we wrześniu i wcale nie znaczy to, że coś zaniedbałaś w sierpniu.
Dlaczego to takie przewidywalne
W domu małe dziecko spotyka w ciągu tygodnia garstkę osób. W grupie żłobkowej dzieli pokój, podłogę, łazienkę, stolik i pudełko z zabawkami z całą gromadą innych dzieci – codziennie, przez wiele godzin. Większość zwyczajnych wirusów krążących po tej sali to takie, których twoje dziecko jeszcze nie poznało. A jest ich naprawdę sporo.
Małe dzieci robią też wszystko, co pomaga wirusom w podróży. Ręce lądują w ustach, palce w cudzej przekąsce, drewniana koparka zostaje pogryziona i podana dalej, a kichnięcie leci tam, gdzie chce. Jesień przenosi to wszystko do środka – z zamkniętymi oknami i grzejnikami puszczonymi na full.
Ten schemat wcale nie oznacza, że twoje dziecko jest delikatne. To po prostu nowe otoczenie, mnóstwo wspólnych powierzchni i organizm, który poznaje wiele nowości naraz. Możesz jednak wpłynąć na to, ile z tego przyjedzie razem z wami do domu i jak daleko się rozejdzie, gdy już tam wyląduje.
Nawyk wart obrony: ręce przed jedzeniem
Jeśli masz pilnować tylko jednej rzeczy, niech to będzie mycie rąk przed jedzeniem. To ten moment, gdy dziecięce dłonie trafiają prosto z półki z zabawkami, piaskownicy i klamki do własnych ust. To samo dotyczy wizyty w toalecie i pierwszej minuty po przekroczeniu progu domu.
Kilka rzeczy, które pomagają, by dwu- czy trzylatek to załapał:
- Niech to będzie część rytuału, a nie prośba. Kurtka z siebie, buty z nóg, umyte ręce, potem jedzenie. Dzieci kłócą się z poleceniami, ale rutynę przyjmują bez marudzenia.
- Mydło i ciepła woda – i tyle czasu, by naprawdę porządnie potrzeć. Licz na głos albo pozwól dziecku wybrać piosenkę i myć ręce, aż się skończy. Opuszki, kciuki i przestrzenie między palcami to miejsca, o których najczęściej się zapomina.
- Dobrze wysusz. Daj każdemu dziecku własny ręcznik w łazience zamiast jednego wspólnego dla całej rodziny i zmieniaj je często.
- Myj ręce razem z dzieckiem, na głos. Ty jesteś pokazową instrukcją. Dziecko, które widzi, jak rodzic myje ręce przed robieniem kanapek, przestaje traktować to jako karę.
Trzymaj szczoteczki osobno, a nie wszystkie w jednym kubku, i dawaj dziecku własną, podpisaną butelkę na wodę – wtedy butelki nie pomieszają się przy stole.
Na chwile, gdy zlewu nie ma w zasięgu
Dziurą w większości dni jest droga między żłobkiem a domem. Plac zabaw po odbiorze, przekąska w samochodzie, szybki skok do sklepu, poręcz w autobusie, a potem wafel ryżowy podany na tylnym siedzeniu nieumytymi rękami.
Mała butelka żelu do rąk w kieszeni kurtki albo w torbie załatwia sprawę. Antyseptyczny żel do rąk mieści się w kieszeni kurtki, a to jedyny prawdziwy test na to, czy w ogóle będzie używany. Jeśli wolisz, żeby wisiał na plecaku dziecka, a nie leżał na dnie twojej torby, kieszonkowe żele Mad Beauty sprzedawane są jako zawieszki do torebki, w wersjach Cool as a Cucumber i Cool Lemonade. Starsze dzieci najchętniej używają tego, co same wybrały.
Żel sprawdza się w drodze do domu i na ławce na placu zabaw. Gdy jesteście już w środku, mydło i woda przy umywalce wciąż wygrywają – więc utrzymuj oba nawyki, a nie jeden zamiast drugiego.
Jak przerwać domową sztafetę
Rodziców wykańcza nie pierwsze przeziębienie, tylko druga i trzecia runda, gdy choruje dziecko, potem rodzeństwo, potem oboje dorosłych, a trzy tygodnie później wszystko zaczyna się od nowa.
Daj choremu dziecku własny kubek i ręcznik na cały tydzień i trzymaj je osobno od reszty. Myj ręce po wycieraniu nosa, przed gotowaniem i przed karmieniem niemowlaka. Chusteczki papierowe używaj raz i wyrzucaj, zamiast nosić bawełnianą chustkę w kieszeni przez cały dzień. Przecieraj klamki, kurki i włączniki światła, których dotyka cały dom. Kilka razy dziennie porządnie wietrz mieszkanie, nawet gdy jest zimno – bo duszne, przegrzane mieszkanie w październiku to dokładnie miejsce, w którym wszyscy spędzają wieczory.
I zadbaj w tych tygodniach o sen oraz regularne posiłki – dorosłych dotyczy to tak samo jak dzieci. Rodzic po tygodniu nieprzespanych nocy jest ostatnią osobą w domu, która pamięta o którymkolwiek z tych punktów.
Kiedy zapytać specjalisty
Seria przeziębień pierwszej żłobkowej jesieni to norma. Jeśli martwi cię, jak często dziecko choruje, jak długo trwa infekcja albo jakiś konkretny objaw – zapytaj lekarza rodzinnego lub pielęgniarkę, a nie forum dla rodziców o północy.
Zamów kieszonkowy żel do dezynfekcji rąk z Lastenurk i przypnij go do żłobkowego plecaka jeszcze przed jutrzejszym porankiem.